ks. Jerzy Babiak
Zakaz w szkole, nawyk w domu
Przez świat przetacza się fala ograniczeń dotyczących dostępu dzieci do mediów społecznościowych i korzystania ze smartfonów w szkołach. Australia wprowadziła ograniczenia dla kont osób poniżej 16. roku życia. W Polsce Sejm właśnie uchwalił ustawę regulującą używanie telefonów w szkołach. Wszystko po to, aby uchronić najmłodszych przed zagrożeniami. Jest w tym jednak jeden kłopot. Zakaz obejmie szkoły, ale nie obejmie przestrzeni pozaszkolnej, przede wszystkim domu. Czy rodzice, dzieci i dziadkowie pozostaną więc przy nawyku trzymania telefonu w dłoni? A może wakacje staną się okazją do wprowadzenia rozsądnych zasad?
Wakacje jako próba generalna
To dobry czas. Trochę spokojniejszy, mniej szkolny, bardziej rodzinny. Można się przyjrzeć własnym przyzwyczajeniom bez pośpiechu i bez udawania, że problem dotyczy tylko dzieci. Każdy z nas nadal pozostaje przecież w szkole smartfona. Teraz jest to szkoła wakacyjnego smartfona.
Jezioro, plaża i telefon w ręku
Piękne jezioro z kajakami przy brzegu. Szeroka, piaszczysta plaża i zachód słońca. Rowery czekające w stojakach. A my w pokojach, namiotach czy kamperach, ze smartfonami w rękach. Obraz dziś tak zwyczajny, że coraz rzadziej nas porusza.
Poczekalnia bez rozmowy
Zespół badaczy z University of British Columbia, którego współautorką była prof. Elizabeth Dunn, zaprosił nieznające się osoby do poczekalni i losowo podzielił je na dwie grupy. Jedna mogła korzystać ze smartfonów, druga miała telefony odłożone. Przez około 10 minut obserwowano ich zachowanie, a nagrania analizowali niezależni badacze. Osoby mające dostęp do smartfonów uśmiechały się około 30% rzadziej i znacznie rzadziej zaczynały rozmowę z nieznajomymi. Liczba autentycznych uśmiechów, tzw. uśmiechów Duchenne’a, także była niższa. W grupie ze smartfonami aż 32 osoby w ogóle nie podjęły kontaktu z drugim człowiekiem. W grupie bez telefonów było ich tylko 6.
To nie są dane, które trzeba długo komentować. Wystarczy wyobrazić sobie poczekalnię, przystanek, wakacyjny pensjonat albo szkolny korytarz. Telefon nie zawsze musi dzwonić i świecić, aby zabrać część uwagi.
Prawie trzy godziny w małym ekranie
Według Polskich Badań Internetu, na podstawie badań Mediapanel realizowanych wspólnie z firmą Gemius oraz raportu „Polski internet w IV kwartale 2025 r.”, polscy internauci w wieku 7–75 lat spędzali online średnio 3 godziny i 49 minut dziennie. Z tego 2 godziny i 59 minut na telefonach komórkowych. To prawie trzy godziny dziennie w małym ekranie. Dla jednych dużo, dla innych norma. Ale warto zapytać uczciwie: komu ten czas zabraliśmy?
„Bed rotting”, czyli odpoczynek, który może wciągnąć
W 2023 roku użytkowniczka TikToka @g0bra77y w opublikowanym filmie powiedziała, że jej ulubionym zajęciem jest „bed rotting”. Nagranie zdobyło miliony wyświetleń, a tysiące użytkowników zaczęły publikować własne filmy oznaczone tym hasłem. Nie chodziło jednak o spanie. Chodziło o wielogodzinne leżenie w łóżku, przeglądanie telefonu, oglądanie seriali, jedzenie przekąsek oraz unikanie obowiązków i kontaktów z ludźmi.
Początkowo przedstawiano to jako odpoczynek po przeciążeniu. Psychologowie zwrócili jednak uwagę, że długie trwanie w takim stanie może sprzyjać izolacji, pogarszać nastrój i zaburzać sen. „Syndrom gnijącego łóżka” stał się określeniem wielogodzinnego, a nawet całodniowego wylegiwania się z telefonem w ręku. Najpierw pojawiają się kłopoty ze snem, bo mózg przestaje kojarzyć łóżko wyłącznie z nocnym odpoczynkiem. Potem przychodzi gorszy nastrój, lęk, poczucie winy, przygnębienie. Do tego dochodzi brak ruchu, spadek energii i ogólne rozbicie. Niepokojący staje się moment, w którym nie jest to już odpoczynek, lecz sposób na ucieczkę przed ludźmi, obowiązkami i własnym nastrojem.
Publiczne zakazy to za mało
Niepokój narastał. Rodzice, nauczyciele i ministerstwa zaczęły głośniej mówić o edukacji cyfrowej, ograniczeniach i działaniach prewencyjnych. Debata publiczna przyniosła konkretne decyzje i programy. W wielu domach życie toczy się jednak po staremu. Telefon leży na stole. Telefon jest przy łóżku. Telefon jedzie z nami na plażę, do lasu i jest na obiadzie.
Od liczenia czasu do prostych zwyczajów
Dlatego wakacje mogą być dobrym początkiem. Bez wielkich deklaracji. Bez rodzinnego zebrania z atmosferą przesłuchania. Raczej od prostego pytania: ile czasu naprawdę spędzamy przed ekranem? Warto policzyć nie tylko smartfon, ale też tablet, komputer i telewizor. Taka szczera diagnoza potrafi zaskoczyć. Czasem dopiero liczby pokazują, że problem nie mieszka wyłącznie w pokoju dziecka.
Potem można ustalić kilka prostych zwyczajów. Na przykład posiłki bez telefonów na stole. Godzinę dziennie bez ekranu, przeznaczoną na spacer, grę, rozmowę, sport albo wspólne gotowanie. Sypialnię bez smartfona przynajmniej godzinę przed snem. Dobry przykład dorosłych, bo dzieci widzą więcej, niż nam się wydaje. I krótką rozmowę po tygodniu: co się udało, co było trudne, co warto zmienić.
Dobra alternatywa działa lepiej niż zakaz
Nie chodzi o walkę z telefonem. Taka walka najczęściej kończy się złością i buntem. Chodzi raczej o stworzenie czegoś ciekawszego. Czegoś, co wyciąga z pokoju, z łóżka, z ekranu.
Będąc dyrektorem szkoły, przekonałem się o tym osobiście. Gdy podczas każdej przerwy udostępniliśmy uczniom boisko oraz piłki, skakanki, paletki do tenisa i badmintona, okazało się, że u zdecydowanej większości smartfon przegrywał z ruchem, sportem i zabawą. Nie trzeba było wielkich przemówień. Wystarczyła dobra alternatywa.
Technologia w służbie człowieka
Papież Leon XIV w encyklice Magnifica Humanitas porusza kwestie technologii, wolności, ochrony dzieci i więzi międzyludzkich. Nie przedstawia świata cyfrowego wyłącznie jako zagrożenia. Pisze, że może on „leczyć, łączyć, edukować i chronić”. Przypomina jednak, że nie jest neutralny i wymaga odpowiedzialnego używania. Technologia ma pozostać w służbie człowieka, a nie przejmować nad nim kontrolę.
Uśmiech przy stole
Wakacje są dobrą okazją, by odzyskać to, czego żaden ekran nie zastąpi: rozmowę, obecność, bliskość, zwykły uśmiech przy stole. Przecież nie jest to aż tak trudne.
Więcej o zmianach w edukacji przeczytasz tutaj.
ks. Jerzy Babiak
Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.

