ks. Jerzy Babiak
Relacje – fundament, którego brakuje
Relacje w szkole mają dziś kluczowe znaczenie dla wyników edukacyjnych i dobrostanu młodych ludzi, a mimo to w wielu placówkach wciąż pozostają na marginesie. Badania wskazują, że relacje między uczniem a nauczycielem, między rówieśnikami, a także między szkołą a rodzicami mają kluczowe znaczenie dla wyników edukacyjnych i dobrostanu młodych ludzi. W czasach kryzysu zaufania i narastających napięć społecznych to właśnie edukacja relacji staje się fundamentem szkoły przyszłości.
Profesor John Hattie z University of Melbourne, którego publikacje są oparte na metaanalizach łącznie ponad 130 tys. badań, obejmujących blisko 400 mln uczniów na całym świecie, zauważa: „Najlepsze szkoły to te, w których więzi są silniejsze niż program nauczania”. Tymczasem dane z ogólnopolskiego raportu Zdrowa szkoła z 2022 r., przeprowadzonego przez Fundację „Dbam o Mój Z@sięg” wśród ponad 51 tys. uczniów z ponad dwóch trzecich polskich szkół podstawowych i ponadpodstawowych, dają niepokojący obraz. Ponad połowa uczniów nie lubi chodzić do szkoły. Spora część czuje się w niej źle lub nieswojo. Niemal połowa uważa, że ich zdanie nie jest brane pod uwagę, a równie wielu uczniów doświadcza stresu związanego z nauką i codziennością szkolną. Te liczby nie pozostawiają złudzeń. W polskiej szkole brakuje wysokiej jakości relacji. Zbyt wielu uczniów doświadcza emocjonalnego chłodu, braku wsparcia, niezrozumienia, a czasem wrogości.
Nauczyciel i uczeń – najważniejsze spotkanie
Rodzice zadają więc pytanie: Co można zrobić, by ten deficyt zmniejszyć? Najwięcej czasu w szkole uczeń spędza z nauczycielem. I właśnie w tej relacji kryje się niepowtarzalna szansa. To więź, która może być głęboka, czuła, formująca. W sprzyjających warunkach, przy odpowiednim czasie i mądrze zaplanowanej dydaktyce ma ona ogromny potencjał. Niestety, zbyt często jest niedostrzegana lub marnowana. Dzieje się tak m.in. dlatego, że nauczyciel, przeciążony zbyt licznymi klasami, nie ma szansy dostrzec pojedynczego ucznia. Nie zna jego historii, jego zmagań, emocjonalnych trudności, barier językowych czy sytuacji ekonomicznej. Często także dlatego, że głównym celem nauczyciela staje się przekazanie wiedzy i sprawdzenie, czy została zapamiętana, a nie budowanie relacji.
Relacja odkładana na moment kryzysu
Paradoksalnie, najczęściej zbliżenie następuje dopiero w sytuacjach kryzysowych, kiedy uczeń w jakiś sposób „zawodzi”, wywołuje reakcję. Dopiero wtedy, przy dobrej woli, nauczyciel rozmawia, zamiast rutynowo kierować ucznia do pedagoga czy psychologa. Podobnie bywa z wychowawcami klas. Godzina wychowawcza mogłaby stać się przestrzenią spotkania, rozmowy, zaufania, a może i przyjaźni. Zbyt często jednak sprowadza się jedynie do sprawdzania obecności, omawiania spraw organizacyjnych czy formułowania uwag.
Bez relacji nie ma uczenia się
Tymczasem trzeba to powiedzieć z całą mocą: jedynie relacja nauczyciel–uczeń oparta na zaufaniu, szacunku i empatii pozwala lepiej się uczyć, chroni przed wypaleniem szkolnym, buduje wewnętrzną motywację i wspiera rozwój poznawczy. I co równie ważne: daje uczniowi poczucie sensu, bycia ważnym i szczęśliwym. Jeśli to prawda, a wszystko wskazuje, że tak, to już dziś warto dokonać głębokiej weryfikacji tego, co nauczyciel może zmienić w swojej postawie. Być może warto zacząć od prostego, codziennego rytuału, przypomnienia sobie zaraz po wejściu do szkoły, że każdy uczeń jest człowiekiem, takim samym jak nauczyciel. Człowiekiem, który oprócz radości doświadcza trudów, niepewności, samotności, a jego błędy mają źródła w domu, w otaczającym świecie, w rzeczywistości, która zmienia się gwałtownie i nieprzewidywalnie.
Empatia – pierwszy krok nauczyciela
Empatia i czujność to dwie nieodłączne cechy nauczyciela, który chce prawdziwie być z uczniem. Należy reagować od razu, nie odkładać rozmów „na potem”, być gotowym do bycia wsparciem zawsze wtedy, gdy jest ono potrzebne. Istnieje wiele prostych, a skutecznych rozwiązań, które mogą wspierać rozwój relacji. Jednym z nich jest nauczenie się imion uczniów jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.
Małe gesty, które budują wielkie więzi
Wyobraźmy sobie siłę tego pierwszego kontaktu, gdy nauczyciel zwraca się do ucznia po imieniu już na pierwszej lekcji.
Szkoła to wspólnota relacji
Równie ważne są momenty wspólnego przebywania poza klasą: rozmowy, spacery, wspólne wycieczki czy nawet zwykłe bycie razem na przerwie, kiedy nauczyciel może podejść, zapytać, porozmawiać, i to niekoniecznie o nauce. Znakomitym pomysłem są kilkudniowe obozy integracyjne dla nowych uczniów jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego, a także dwa dni na jego początku poświęcone tylko relacji, rozmowom, grom, byciu ze sobą.
Równie ważne jak relacje nauczyciel–uczeń są relacje między uczniami, a także między nauczycielami i rodzicami. One także wymagają uwagi, troski, dialogu, spotkań, wspólnego działania. Zrozumiało to już wiele szkół na świecie, wdrażając programy SEL – Social and Emotional Learning, czyli naukę kompetencji społecznych i emocjonalnych. Programy te uczą samoświadomości, panowania nad emocjami, empatii, umiejętności podejmowania odpowiedzialnych decyzji, rozwiązywania konfliktów i współpracy. Co ważne, poprawiają atmosferę w szkołach, obniżają poziom agresji, wzmacniają motywację, zwiększają koncentrację, a ich efekty utrzymują się przez wiele lat.
Nauczyciel, który widzi człowieka
W powieści Noce i dnie Marii Dąbrowskiej jedną z bohaterek jest Barbara, nauczycielka, która nie tylko uczy, lecz także „dostrzega wnętrze dziecka”, stara się rozumieć jego trudności, kształtuje jego charakter. Widziano w niej nie tyle nauczyciela, ile dorosłego człowieka towarzyszącego innemu, młodszemu w procesie wzrastania i poszukiwania własnego miejsca w świecie: „Nie tylko uczyła, ale starała się także rozumieć każde dziecko, jego biedy i trudności. Widziała w nim nie tyle ucznia, co człowieka, który rośnie i szuka swojego miejsca”.
Szkoła, która towarzyszy
Dziś, może bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy takich właśnie nauczycieli. Ale nie tylko ich. Potrzebujemy również dyrektorów stwarzających przestrzeń dla relacji i rodziców, którzy obdarzą szkołę zaufaniem, gotowością do rozmowy, wspólnego poszukiwania najlepszych rozwiązań. To wszystko musi dziać się tu i teraz, bez zwłoki. Bo każde dziecko i każdy młody człowiek potrzebuje dziś dorosłego, który będzie obecny obok z czułością, mądrym słowem, gotowością do wysłuchania. Kogoś, kto pomoże, pocieszy i pokaże drogę ku odpowiedzialnemu, dobremu i szczęśliwemu życiu.
Więcej o zmianach w edukacji przeczytasz tutaj.
Tekst ukazał się w 2025 roku w październikowym numerze miesięcznika Nowe Życie.
ks. Jerzy Babiak
Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.

