ks. Jerzy Babiak
Spłaszczony model szkoły
Co dzieje się z naszą polską szkołą? To pytanie wraca dziś coraz częściej i coraz rzadziej przynosi uspokajającą odpowiedź. Kolejne reformy próbują poprawić jej jakość. Czasem coś się udaje, ale efekt okazuje się tylko częściowy, a ostatecznie rozczarowujący. Trudno się temu dziwić. Czasy, w których żyje młody człowiek, zmieniają się w szybkim i zaskakującym tempie. Szkoła potrzebuje zmian jak nigdy wcześniej. Pojawia się więc pytanie: jak je wprowadzać i realizować skutecznie? Ostatnie propozycje ministerialne sięgają w głąb struktury, formy, idei i człowieka. Ich wdrożenie zatrzymuje się jednak na poziomie analiz dyrektorów i nauczycieli. W praktyce spłaszczony, niezmienny model szkoły okazuje się dla wielu lepszy, a często jedyny.
Szkoła jako system problemów – nie wyjątek, lecz norma
Od samego początku każda szkoła doświadcza różnych problemów. Dotyczą one aksjologii, strategii zarządzania, systemu funkcjonowania, metod uczenia, relacji oraz codziennych wyzwań. Nie są niczym zaskakującym. Stanowią część natury szkoły. Sposób ich traktowania budzi jednak kontrowersje. Zauważył to Chris Argyris, amerykański psycholog i teoretyk organizacji greckiego pochodzenia. Uznaje się go za jednego z twórców współczesnej teorii rozwoju organizacji i instytucji. Jego koncepcje uczenia się organizacyjnego i „podwójnej pętli uczenia się” (double-loop learning) zmieniły myślenie o zarządzaniu i zmianie w instytucjach. Wyróżnił dwa modele rozwiązywania problemów.
Dlaczego szkoły rozwiązują problemy powierzchownie?
Pierwszy, najczęstszy, to single-loop. Gdy pojawia się problem, organizacja reaguje i poprawia błąd. Nie dotyka jednak jego przyczyn. Działanie ma charakter reaktywny i chwilowy. Drugi model, double-loop, stawia inne pytania: dlaczego działamy w ten sposób i czy nasze założenia pasują do zmieniających się czasów? Zmienia się nie tylko działanie, lecz także fundamenty myślenia. To podejście ma charakter głęboki, strategiczny i długofalowy.
Szkoła w logice single-loop – co pokazują badania
Badania OECD nad szkołami jako organizacjami uczącymi się pokazują, że systemy edukacyjne koncentrują się przede wszystkim na wynikach, procedurach i zgodności z wymaganiami. To odpowiada logice single-loop learning. Działania oparte na double-loop należą do rzadkości. Niewiele szkół buduje kulturę refleksji, wspiera autonomię nauczycieli i kwestionuje własne założenia dydaktyczne i metodyczne. Niewiele ma odwagę podważyć obowiązujące standardy i sposoby nauczania.
Albert Einstein wskazał wprost: „Nie możemy rozwiązać problemów, używając tego samego sposobu myślenia, który je stworzył.” Każda prawdziwa zmiana zaczyna się nie od działania, lecz od refleksji i odwagi podważenia standardów zapisanych w szkolnych statutach, które często pokryła patyna czasu. W mojej wieloletniej pracy dyrektora pamiętam momenty, gdy refleksja stawała się początkiem zmian. Nieraz z gronem pedagogicznym dyskutowaliśmy o wprowadzeniu punktowego systemu oceniania, a później o odejściu od ocen cząstkowych na rzecz oceniania kształtującego. Pojawiały się różne poglądy, stanowiska i emocje, ale towarzyszyła im pogłębiona refleksja. To ona pozwalała wprowadzać zmiany dostosowane do potrzeb ucznia.
Dlaczego zmiany w szkołach się nie udają
Powróćmy do obecnych zmian. Największym problemem pozostaje ich wdrożenie. Dlaczego tak się dzieje? Wytyczne często wywołują natychmiastowy sprzeciw nauczycieli i dyrekcji. Słychać pytania: „Czego oni znowu od nas chcą?”, „Kiedy mamy to zrobić?”, „Zawsze było dobrze, więc po co coś zmieniać?”. Taka reakcja już na początku zapowiada trudności. Czy jednak musi tak być? Są szkoły, które podejmują wyzwanie. Dyrektorzy zwołują rady pedagogiczne. Pojawia się prezentacja, refleksja i projekt lokalnego wdrożenia. Dzieje się tak tam, gdzie grono pedagogiczne myśli głębiej. Kluczowe znaczenie ma tutaj dyrektor. To od niego zależy, czy szkoła się rozwija, czy zatrzymuje się w przestarzałych schematach. Peter Senge w książce The Fifth Discipline napisał: „Prawdziwe przywództwo zaczyna się tam, gdzie kończy się automatyczne działanie, a zaczyna refleksja”.
Świat, który oducza nas głębokiego myślenia
Współczesne przemiany cywilizacyjne wzmacniają powierzchowny styl myślenia. Duży wpływ mają na to działania Big Techów. Według Narodowej Biblioteki Medycznej USA nadmiar bodźców cyfrowych, czyli „cognitive overload”, prowadzi do przeciążenia poznawczego, spadku jakości myślenia i trudności w podejmowaniu decyzji. Zjawisko to określa się jako „brain rot” lub „dopamine scrolling”. Ten styl wkracza niepostrzeżenie i utrwala się jako nawyk. Wpływają na to media społecznościowe i szybkie przeglądanie informacji. Krótkie formy wypierają pogłębioną analizę. Brakuje czasu na poznanie argumentów i motywacji autora. Percepcja współczesnego człowieka oddala się od spokojnego stawiania pytań: dlaczego, w jakim celu i kto? To przenosi się na funkcjonowanie szkół. Reaktywność wygrywa z refleksją.
Oprócz płytkiego myślenia przeszkodą są przyzwyczajenia nauczycieli. Często wynikają z lęku lub wygody. Bywają silnie zakorzenione i oparte na własnych doświadczeniach szkolnych. To utrudnia wprowadzanie zmian. Jednym z najczęściej przywoływanych pojęć w badaniach edukacyjnych jest „apprenticeship of observation”, czyli uczenie się przez wieloletnią obserwację nauczycieli jako uczeń. To zjawisko nie sprzyja rozwojowi szkoły.
Co można zrobić inaczej – od czego zacząć zmianę
Co więc mogą zrobić nauczyciele i dyrektorzy, aby myśleć głębiej i unikać powierzchowności? W jednym z pierwszych etapów budowania jakości moich szkół poprosiłem wszystkich pracowników, aby każdego dnia, zaraz po przekroczeniu progu szkoły, zadawali sobie jedno pytanie: co dziś trzeba zmienić w naszej szkole? Chciałem, by stało się ono codzienną praktyką i wyrazem troski o jakość. Z czasem pojawiały się trafne spostrzeżenia i sugestie. Głębokie myślenie zaczęło stawać się normą.
Kolejnym elementem były rady pedagogiczne. Każdy nauczyciel miał możliwość wypowiedzi, także krytycznej. Scenariusz spotkań obejmował prezentację innowacji i dyskusję. Zmiany wprowadzaliśmy większością głosów. Ważne było także wsparcie rozwoju. Nauczyciele mogli uczestniczyć w szkoleniach. Korzystali z aktualizowanej biblioteki książek i czasopism pedagogicznych. Mieli też możliwość udziału w job shadowing w zagranicznych ośrodkach szkoleniowych i innych szkołach.
Obok rozwiązań systemowych potrzebna jest osobista troska o jakość myślenia. Pomaga temu świadome korzystanie z mediów społecznościowych i AI, lektura inspirujących książek oraz śledzenie trendów rozwojowych. Warto sięgać także po praktyki wyciszenia, takie jak medytacja czy modlitwa. Wspierają one refleksję nad uczniami, ich rodzicami, szkołą i własną pracą.
Nie wolno zapominać, że głębokie myślenie w szkole nie zaczyna się od reformy systemu. Zaczyna się od odwagi nauczyciela i dyrektora, by zakwestionować własne przekonania. To codzienna decyzja, by budować szkołę na nowo i troszczyć się o jej autentyczny wymiar wsparcia młodego człowieka w rozwoju i życiu.
Cena głębokiego myślenia
W 399 roku p.n.e. w Atenach Sokrates wypił truciznę na mocy wyroku sądu ludowego. Jego działalność, polegająca na krytycznym badaniu poglądów współobywateli, uczyniła go niewygodnym dla elit. W czasie niestabilnej demokracji nie bał się myśleć głęboko i zachęcał innych do refleksji. Jego postawa wskazuje kierunek także dziś.
Ostateczne pytanie o szkołę
W świecie nadmiaru informacji i ciągłych zmian łatwo zrezygnować z takiego wysiłku. Łatwo zatrzymać się na pierwszej odpowiedzi, na gotowych schematach, na tym, „co zawsze działało”. Szkoła bardzo szybko za to płaci, traci sens, a wraz z nim zaufanie uczniów i nauczycieli.
Dlatego pytanie nie brzmi już tylko, jakie zmiany należy wprowadzić. Ważniejsze staje się inne: czy mamy odwagę naprawdę myśleć głębiej, uważniej, wbrew przyzwyczajeniom. Od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy szkoła pozostanie miejscem pozornych działań, czy stanie się przestrzenią rzeczywistego rozwoju młodego człowieka. Jeśli nie przełamiemy tego schematu, spłaszczony model szkoły będzie się utrwalał.
Więcej o zmianach w edukacji przeczytasz tutaj.
ks. Jerzy Babiak
Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.

