chłopak z rudymi włosami i piegami

Usłyszeć głos młodych

⏱ czyta się 6 minut

kopia – projekt bez nazwy(1) ks. Jerzy Babiak


Ostatnie dramatyczne wydarzenia w polskich szkołach wywołały lęk, oburzenie i niedowierzanie. Młodzi przyszli do swoich szkół z nożami. Zaatakowali, zranili, a także zabili. Niemal natychmiast zaczęto gorączkowo szukać winnych. Jedni zażądali najsurowszych kar, włącznie z karą śmierci. Inni oskarżyli szkołę, rodziców, nauczycieli albo rządzących. Pojawiło się pytanie: kto zawiódł?

Jest to ważne pytanie, ale niewystarczające. Jest zbyt ograniczone. Trzeba zatem zapytać o coś zdecydowanie ważniejszego: co wydarzyło się wcześniej? Co działo się w życiu młodego człowieka, zanim wziął do ręki nóż i przekroczył próg szkoły? Co narastało w nim przez tygodnie, miesiące, a może lata? Jak bardzo musiał być pogubiony, skoro przemoc stała się dla niego jedyną formą odpowiedzi?

I nie pytamy o to, by kogokolwiek usprawiedliwić. Krzywdę trzeba nazwać, sprawcę zatrzymać, a osoby zagrożone natychmiast chronić. Warto jednak pamiętać, że samo potępienie nie pomoże nam zapobiec kolejnej tragedii.

O jednym z młodych napastników mówiono, że był spokojny i potrafił się uśmiechać. O innym, że pozostawał zamknięty, niedostępny, jakby nieobecny. Komendant Główny Policji, opisując nagranie jednego z ataków, zwrócił uwagę na chwilę, w której chłopiec uświadomił sobie, co zrobił. Mówił o nim także jako o „dziecku pogubionym, opuszczonym, które potrzebuje pomocy”. Dyrektor szkoły, który był świadkiem zdarzenia, relacjonował, że po ataku uczeń poprosił go o pomoc i chciał się przytulić. Nie daje mi to spokoju.

Stare zachowania nowe myślenie

Przez wiele lat byłem dyrektorem szkół. Czasem w szufladzie mojego biurka znajdowały swoje miejsce noże i atrapy pistoletów odebrane uczniom. Te przedmioty nie doprowadziły wtedy do tragedii. Pokazywały jednak, że fascynacja przemocą, bronią i przekraczaniem granic była obecna w świecie młodych już wcześniej.

Współcześnie dochodzi do tego internet, który potrafi zamienić gniew w widowisko, podsuwać wzorce zachowań i gromadzić publiczność wokół najbardziej niebezpiecznych pomysłów. Nie oznacza to oczywiście, że internet tworzy sprawcę. Przyczyny takich zachowań są znacznie bardziej złożone. Nie możemy jednak udawać, że cyfrowy świat, w którym młodzi spędzają ogromną część życia, pozostaje bez znaczenia.

Przede wszystkim za świat, w którym dorastają młodzi, odpowiadają dorośli: rodzice, nauczyciele, wychowawcy, politycy, media i wspólnoty, które podejmują się ich wychowania. Sprawca natomiast ponosi odpowiedzialność za swój czyn. Jednocześnie jego sposób rozumienia siebie i świata wciąż się kształtuje. Tego, jak mówić o gniewie, porażce, odrzuceniu i samotności, uczy się także od nas.

Krzywda, która długo pracuje

Psycholożka i badaczka masowych strzelanin, współzałożycielka The Violence Project, dr Jillian Peterson zwraca uwagę, że w historiach części sprawców szkolnych ataków powtarza się pewna droga: doświadczenie krzywdy lub traumy, później izolacja, narastający gniew i beznadzieja, a także szukanie winnego własnego cierpienia. Mogą do tego dochodzić fascynacja wcześniejszymi sprawcami, pragnienie rozgłosu czy myśli samobójcze. Peterson omawia te obserwacje w rozmowie z American Psychological Association.

Nie jest to jednak jeden prosty schemat. Nie wolno nam tworzyć „profilu przyszłego napastnika”. Samotny, zraniony czy wycofany uczeń nie jest potencjalnym zabójcą. Najczęściej jest młodym człowiekiem, który po prostu potrzebuje pomocy.

Dane pokazują jednak, że doświadczenie przemocy i odrzucenia nie jest wśród młodych czymś marginalnym. W badaniu „Młodzież 2025” ponad połowa uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych zadeklarowała doświadczenie przynajmniej jednej z analizowanych form przemocy szkolnej. Najczęściej było to wykluczenie lub odtrącenie przez grupę.

Z kolei w analizie 67 udaremnionych planów ataków na szkoły w Stanach Zjednoczonych w 45 procentach przypadków pojawiało się poczucie krzywdy lub urazy. Nie oznacza to, że doświadczenie bullyingu prowadzi do przemocy. Ogromna większość skrzywdzonych młodych ludzi nigdy nikogo nie zaatakuje. Pokazuje jednak coś ważnego: niezauważona krzywda potrafi długo pracować w człowieku.

Pedagog resocjalizacyjny prof. Marek Konopczyński ujął to tak:

„Takie myśli rosną w głowie. Zachowanie takiego człowieka się zmienia, a nikt nie reaguje i nie dostrzega symptomów”.

Właśnie tutaj powinniśmy zatrzymać się najdłużej. Nie tylko przy samym ataku, lecz także przy tym, co działo się wcześniej.

Zobaczyć sygnały

Po takich wydarzeniach niemal odruchowo proponuje się więcej zakazów, surowsze kary, kolejne procedury, monitoring i kontrolę. Część tych działań jest potrzebna. Nikt rozsądny nie powinien tego kwestionować.

Ale sama kamera na korytarzu nie zapewni bezpieczeństwa. Zarejestruje tragedię, lecz wcześniej nie zapyta samotnego ucznia: „Co się z tobą dzieje?” Nie zastąpi nauczyciela, rodzica, wychowawcy ani kolegi, który zauważy zmianę zachowania, usłyszy groźbę i potraktuje ją poważnie.

Potrzebujemy w szkołach jasnych procedur zgłaszania zagrożeń, zespołów potrafiących ocenić konkretne zachowania i łatwo dostępnej pomocy psychologicznej. Potrzebujemy procedur, które działają w praktyce, a nie istnieją tylko na papierze.

Najbardziej jednak potrzebujemy realnej obecności i codziennej kultury relacji: szkoły, w której uczeń wie, do kogo może przyjść, a dorośli rozmawiają ze sobą i reagują, zanim groźby, wpisy w internecie czy gwałtowna zmiana zachowania przerodzą się w działanie.

Nie chodzi tylko o to, by młodego człowieka kontrolować. Trzeba go przede wszystkim znać.

Warto też zauważyć, że przepełnione klasy, brak działań integrujących, brak wycieczek czy funkcjonowanie nauczycieli wyłącznie w przestrzeni nauki także odbierają szansę na budowanie kultury relacji.

Zacząć pytać

Jodi Picoult w powieści „Dziewiętnaście minut” próbuje wejść w świat chłopca, który przez lata doświadczał upokorzenia, a później zaatakował swoją szkołę. Nie usprawiedliwia jego czynu. Pokazuje jednak to, czego zwykle nie widać w krótkiej informacji medialnej: długą drogę prowadzącą do tragedii. Samotność, narastającą krzywdę, przemilczane sygnały i dorosłych, którzy zbyt późno zaczęli pytać.

Może właśnie tego najbardziej dziś potrzebujemy: zacząć pytać wcześniej.

Nie osądzajmy całego młodego pokolenia przez czyny pojedynczych osób. Nie nazywajmy młodych „straconym pokoleniem”, skoro dorastają w świecie pełnym napięcia, pogardy, rywalizacji i nieustannego porównywania. Przyjrzyjmy się rodzinom, w których brakuje czasu na zwykłą rozmowę. Szkołom pochłoniętym wynikami i rankingami, w których zbyt mało miejsca zostaje na wychowanie, rozmowę i edukację etyczną czy religijną. Polityce, która zbyt często pokazuje, że przeciwnika należy pokonać i upokorzyć. Internetowi, w którym łatwiej zdobyć uwagę krzykiem niż spokojnym słowem.

A potem spójrzmy na młodego człowieka siedzącego samotnie przed komputerem, za drzwiami zamkniętego pokoju.

Być może nie potrafi już powiedzieć, co naprawdę przeżywa. Być może nie wie, jak poprosić o pomoc. Być może wysyła sygnały, których my, dorośli, nie potrafimy odczytać.

Dlatego słuchajmy uważniej i bądźmy bliżej. Pytajmy, reagujmy, zostańmy z młodym człowiekiem także wtedy, gdy niełatwo nawiązać z nim rozmowę. Róbmy wszystko, by rodzina, szkoła, Kościół i inne wspólnoty były miejscami spokoju, bezpieczeństwa, dobrych relacji i mądrych granic.

Młodzi nie potrzebują od nas jedynie kolejnych pouczeń. Potrzebują dorosłych, którym można zaufać.

Potrzebują, abyśmy naprawdę słyszeli ich głos.

Zapraszam także do lektury tekstu „Każdy uczeń jest najważniejszy” na stronie Wiarygodnej Edukacji.

kopia – projekt bez nazwy(1)
ks. Jerzy Babiak

Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *