ks. Jerzy Babiak
Świat, który wszedł bez pytania
Niepostrzeżenie przeniknęły do codziennego życia nie tylko dzieci i młodzieży, ale i dorosłych. Social media – internetowe narzędzie komunikacji, informacji i reklamy. Bez względu na granice i odległości dają poczucie bliskości, jedności. Mają wpływ na myślenie, decyzje, nastroje. Potrafią nieść nadzieję i ratować życie, ale też przyczyniać się do przemocy, depresji, a nawet samobójstw. W rękach najmłodszych budzą poważny niepokój, skłaniając szkoły, instytucje i rządy do wprowadzania zakazów.
Bliskość, która nie zawsze chroni
Ale czy same restrykcje wystarczą? Czy nie okażą się jedynie parasolem na cyfrową burzę, zamiast nauczyć, jak się w niej poruszać?
Obecnie Australia jako jedyny kraj wprowadziła ogólnokrajowy zakaz korzystania z social mediów przez osoby poniżej 16. roku życia. Inne kraje – Dania, Malezja, Francja, Turcja i Polska – również wdrażają lub planują podobne ograniczenia. Ponad 40 państw na świecie pracuje nad przepisami dotyczącymi minimalnego wieku i weryfikacji tożsamości w internecie. Problem, podobnie jak social media, jest globalny.
Badania NASK i Ministerstwa Cyfryzacji pokazują, że młodzi Polacy spędzają w sieci średnio 5 godzin i 36 minut dziennie, wykazując objawy uzależnienia od mediów społecznościowych. W badaniu Pew Research Center aż 90% amerykańskich nastolatków (13–17 lat) korzysta z YouTube’a, a 60% z TikToka.
Jak więc chronić dzieci i młodzież przed tymi zagrożeniami? Nad odpowiedzią pracują uczelnie, ministerstwa, pedagodzy i organizacje pozarządowe. Choć działania te są wciąż na wczesnym etapie, to dziś najczęściej proponowanym rozwiązaniem pozostaje zakaz.
Narzędzie czy zagrożenie?
Z żalem trzeba przyznać, że przez lata brakowało realnych działań na rzecz ochrony najmłodszych w internecie. Pierwszy serwis społecznościowy – SixDegrees – powstał w 1997 roku, a Facebook uruchomił News Feed już w 2006. Dopiero teraz, w Australii, platformy takie jak Facebook, Instagram, TikTok, YouTube czy Snapchat zablokowały ponad 4,7 miliona kont dzieci poniżej 16. roku życia. Firmy, które tego nie zrobiły, otrzymały ostrzeżenia o możliwych grzywnach – do 49,5 mln dolarów australijskich.
Zakazom sprzeciwiają się jednak organizacje broniące prywatności i same nastolatki, zwłaszcza te z odległych, wiejskich terenów. Część dzieci obchodzi ograniczenia przy pomocy starszego rodzeństwa, rodziców, fałszywych danych, a w szkołach chowając stary telefon do szafki, czy skrzyneczki zamiast tego faktycznie używanego.
W tym kontekście warto przywołać słowa Arystotelesa: „Prawo samo w sobie nie czyni ludzi cnotliwymi – czyni to wychowanie i praktyka.” Nawet same firmy technologiczne przyznają, że zakazy są trudne do egzekwowania. Poza tym pojawiają się poważne zastrzeżenia prawne – m.in. naruszenie prawa dziecka do informacji czy ryzyko ograniczenia rozwoju kompetencji cyfrowych. Także psychologowie stwierdzają, że zakaz social mediów przeniesie dzieci i młodzież do innych aktywności internetowych czy wyłącznie komputerowych.
Analogia wydaje się oczywista. Jeśli się już pali, to do ugaszenia pożaru nie przyczyni się wydany reaktywny zakaz, ale tylko i wyłącznie pogłębione, przemyślane decyzje i działania. Zatem dziś najważniejszym pytaniem jest nie „Jak zakazać?”, ale „Dlaczego młodzi sięgają po social media? i „co sprawia, że trudno im z nich zrezygnować?”. Potrzeba nie moralnej paniki, lecz precyzyjnych, mądrych działań.
Warto przy tym zauważyć, że również dorośli – rodzice, nauczyciele – coraz częściej uzależniają się od social mediów, mimo braku formalnych ograniczeń. Model DSMM (Valkenburg & Peter) pokazuje, że podatność na wpływ mediów zależy od osobowości, etapu rozwoju i środowiska społecznego. Z kolei American Academy of Pediatrics podkreśla, że kluczowe w tym zjawisku są nie tylko czas ekranowy, ale również jakość snu, aktywność, relacje, treści i domowe zasady.
W przypadku social mediów nie pomoże więc reakcja „na szybko” – potrzebne są długofalowe, przemyślane działania. Jak mają wyglądać? Kto je ma wdrożyć? I jak sprawić, by nie były tylko reakcją dorosłych na własny niepokój?
Szkoła powinna od samego początku wprowadzać edukację medialną. Już w najmłodszych klasach – rozmowy i nawyki cyfrowe, a później, na godzinach wychowawczych, informatyce, na każdym przedmiocie czy specjalnych zajęciach – nauka krytycznego myślenia, znajomości prawa i świadomego korzystania z sieci. Nauczyciele powinni być regularnie szkoleni, a szkoły wdrażać unijne wytyczne DigCompEdu. Przy okazji warto też po prostu otworzyć drzwi szkoły na przerwach, i to przez cały rok, dać uczniom piłki, zachęcić do ruchu, by oderwać ich od ekranów.
Rodzice mają tutaj rolę kluczową – ich codzienna postawa ma większe znaczenie niż jakiekolwiek regulacje. Pomóc może np. wspólnie ustalony „domowy kontrakt cyfrowy” – dotyczący używania smartfona w domu i poza nim. Edukację warto zaczynać wcześnie: od urodzenia do 2 lat – budowanie relacji, rytmu dnia i snu, bez ekranów. Od 3. roku życia – podstawy edukacji medialnej, rozpoznawanie reklam, zasady prywatności, proszenie o pomoc. Od 7. roku – szkoła wspiera rodziców w nauce o cyberprzemocy, tożsamości w sieci, zgłaszaniu treści. Kluczowe jest uczenie szacunku dla wizerunku i świadomej zgody na publikację. Od 11. roku warto omawiać algorytmy, powiadomienia, presję i grupy klasowe. Od 14 lat – na poziomie obywatelskim: manipulacje, dezinformacja, prawa cyfrowe, dobrostan, reklama, afiliacja, polaryzacja, oszustwa. Rodzice muszą też sami się dokształcać i być autentyczni w tym, co przekazują. Nic tak nie chroni dzieci jak wspólnie spędzany czas, rozwijanie pasji i aktywność na świeżym powietrzu.
Twórcy social mediów ponoszą ogromną odpowiedzialność. To ich algorytmy, projekty i reklamy wpływają bezpośrednio na dzieci. Już na etapie tworzenia platform można ograniczać ryzyka – od rekomendacji, przez kontakty, po nękanie.
Papież Leon XIV powiedział podczas spotkania z uczniami i nauczycielami: „Musimy nauczyć się humanizować cyfrę – budować ją jako przestrzeń braterstwa i kreatywności, a nie uzależnienia czy ucieczki.” Edukacja o social mediach musi się zaczynać wcześnie i rosnąć wraz z dzieckiem – od podstawowych nawyków po wiedzę o algorytmach i zagrożeniach. Tylko wtedy młody człowiek będzie mógł funkcjonować w cyfrowym świecie w sposób bezpieczny, świadomy i szczęśliwy.
Więcej o zmianach w edukacji przeczytasz tutaj.
ks. Jerzy Babiak
Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.

