ks. Jerzy Babiak
Świat zmienia się szybciej, niż uczymy się go rozumieć
Zwiedzając dawną salę szkolną w Muzeum Wsi Polskiej, łatwo uświadomić sobie, jak ogromne zmiany dokonały się w edukacji. Zamiast kamiennych tabliczek pojawiły się tablety, zamiast liczydeł kalkulatory, zamiast jednego nauczyciela zespoły specjalistów. Szkołę utożsamianą kiedyś z jedną izbą lekcyjną zastąpiła nowoczesna infrastruktura edukacyjna. Zarówno zmiany zewnętrzne, jak i te zachodzące wewnątrz systemów edukacji, nieustannie towarzyszą rozwojowi kolejnych pokoleń.
A jednak pojawia się pytanie bardziej fundamentalne niż wyposażenie szkół: czy współczesna edukacja rzeczywiście nadąża za światem, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej? Jednak:
Największym zagrożeniem dla szkoły nie jest zmieniający się świat. Jest nim przekonanie, że szkoła może pozostać taka sama.
Niepokój ten potwierdzają również dane. Według raportu „Młodzi dorośli na rynku pracy”, przygotowanego we współpracy badaczy związanych ze środowiskiem akademickim i NASK, 61% młodych Polaków uważa, że szkoła nie przygotowuje ich do pracy i praktycznych umiejętności potrzebnych we współczesnym świecie. Ta ocena nie jest jedynie krytyką systemu, ale sygnałem głębszego rozdźwięku między rzeczywistością szkoły a rzeczywistością życia.
Dynamika współczesnych przemian sprawia, że odpowiedzialni za edukację coraz częściej stają wobec wyzwań, których wcześniej nie znali. Rozwój sztucznej inteligencji, niepewność rynku pracy, kryzysy społeczne, zmieniające się relacje międzyludzkie czy problemy zdrowia psychicznego młodych ludzi powodują, że szkoła nie może być już miejscem jedynie przekazywania wiedzy.
Świat przyspieszonych zmian
Raymond „Ray” Kurzweil – amerykański informatyk, futurolog i autor koncepcji „praw przyspieszonych zwrotów”, zwraca uwagę:
„Żyjemy w świecie, który kształtowany jest przez prawa przyspieszonych zwrotów.”
„Prawo przyspieszonych zwrotów” (law of accelerating returns) odnosi się przede wszystkim do rozwoju technologii szczególnie cyfrowych, biologicznych oraz sztucznej inteligencji. Co istotne, rozwój ten nie przebiega liniowo, lecz wykładniczo. Oznacza to, że każda kolejna innowacja przyspiesza pojawianie się następnych. Widać to dziś wyraźnie: w rozwoju sztucznej inteligencji, przyspieszeniu przepływu informacji, gwałtownych zmianach na rynku pracy, wydłużaniu życia czy postępie medycyny. To nie jest już wizja przyszłości. To świat, w którym funkcjonujemy. I w którym działają szkoły.
Jak budować szkołę dla nieprzewidywalnego świata?
Blisko dekadę temu rozpocząłem budowanie zespołu szkół. Dziś nie ukrywam, było to zadanie trudne i wymagające. Wieloletnie doświadczenie dyrektorskie pomagało działać realistycznie, jednak tempo przemian świata budziło niepokój. Najważniejsze pozostawało pytanie:
Co zrobić, aby młody człowiek, późniejszy absolwent, potrafił prowadzić spełnione i szczęśliwe życie?
Nie zastanawiałem się jedynie, jak stworzyć dobrą szkołę. Pytałem raczej: jak budować szkołę odpowiadającą na wyzwania współczesności? Taką, której sens, cele i strategia nie zatrzymały się w przeszłości. Byłem przekonany, że współczesna szkoła musi być inna. Najpierw powstała we mnie wizja „dostrojonej edukacji”. Patrząc uważnie na kondycję młodych ludzi i ich rodziców, analizując trendy rozwojowe świata oraz funkcjonowanie najlepszych szkół i uniwersytetów, coraz częściej mówiłem sobie:
Nie chcę szkoły, która stanie się jedynie kopią innych szkół. Nawet tych osiągających wysokie wyniki, jeśli jednocześnie pozostają zamrożone w dydaktyce, obojętne wobec wartości i pozbawione głębszego sensu.
Poszukiwanie odpowiedzi
Rozpocząłem poszukiwania. Czytałem książki, analizowałem rozwiązania edukacyjne, uczestniczyłem w konferencjach, obserwowałem szkoły i uniwersytety. Szukałem klucza pozwalającego otworzyć drzwi do szkoły mądrej, potrzebnej i przygotowującej do życia. Pomocą okazał się model VUCA.
Choć nie został stworzony z myślą o edukacji, szybko zrozumiałem, że trafnie opisuje świat, dla którego szkoła powinna przygotowywać młodych ludzi.
Czym jest model VUCA?
Model VUCA powstał w latach 90. XX wieku w armii amerykańskiej po zakończeniu zimnej wojny. Analitycy zauważyli wtedy, że świat przestał być przewidywalny i stabilny. Dotychczasowe strategie zarządzania zaczęły tracić skuteczność. Później model ten został zaadaptowany przez biznes, psychologię, przywództwo i edukację jako sposób opisywania współczesnej rzeczywistości.
VUCA oznacza:
V – Volatility (zmienność)
Świat zmienia się szybko i często nieoczekiwanie.
U – Uncertainty (niepewność)
Coraz trudniej przewidywać przyszłość.
C – Complexity (złożoność)
Problemy stają się wielowymiarowe i wzajemnie powiązane.
A – Ambiguity (niejednoznaczność)
Coraz rzadziej istnieją proste odpowiedzi.
Dla mnie, dyrektora nowo powstających szkół, model VUCA oznaczał jedno: szkoła nie może już wyłącznie przekazywać wiedzy i przygotowywać do stabilnego świata, ponieważ taki świat właściwie przestał istnieć. Model ten prowadził do głębszego obserwowania ludzi i zmieniającej się rzeczywistości. Niemal od razu podzieliłem się tym odkryciem z gronem pedagogicznym, abyśmy wspólnie patrzyli dalej niż bieżące wyzwania.
Czego szkoła powinna dziś uczyć?
Zaczęliśmy coraz wyraźniej rozumieć, że współczesna szkoła powinna:
– uczyć adaptacji do zmian,
– rozwijać krytyczne myślenie,
– budować odporność psychiczną,
– wzmacniać relacje i współpracę,
– przygotowywać do uczenia się przez całe życie,
– pomagać młodym odnajdywać talenty, sens i odpowiedzialność.
Z każdym kolejnym dniem funkcjonowania w świecie VUCA coraz mocniej utwierdzałem się w przekonaniu, że dyrektor szkoły nie jest wyłącznie administratorem. Powinien być przede wszystkim liderem zmiany i przewodnikiem pomagającym nauczycielom, pracownikom szkoły oraz młodym ludziom odnaleźć się w rzeczywistości, której do końca jeszcze nie znamy. Model VUCA stał się jednym z fundamentów budowania szkół.
Prawda i wrażliwość jako fundament szkoły
Pogłębiona analiza świata oraz uważna obserwacja młodych ludzi doprowadziły do stworzenia autonomicznej strategii rozwoju szkoły. Zarówno rozwiązania dydaktyczne, jak i pedagogiczne, odbiegające od powszechnie przyjętych, stały się codzienną drogą, ale również wyzwaniem w budowaniu szkoły autentycznej. To właśnie prawda okazała się jej kamieniem węgielnym. Prawda odpowiadająca na realne potrzeby współczesnego młodego człowieka i chroniąca przed tworzeniem szkoły jałowej, pozbawionej sensu i kontaktu z rzeczywistością. Nieodzowną towarzyszką tego działania pozostawała wrażliwość. Uważne i empatyczne patrzenie na uczniów oraz ich rodziców, którzy próbują odnaleźć się w rozpędzonym świecie. Ta wrażliwość nie pozwalała proponować szkoły, która uśpi, zdemotywuje, odbierze wiarę w siebie lub ograniczy człowieka do wyników i ocen. Jedynie patrzenie na młodego człowieka przez pryzmat prawdy i wrażliwości daje szansę tworzenia szkoły, która nie skrzywdzi, lecz pomoże wzrastać i przygotuje do życia w świecie pełnym niepewności.
Czy wszystko zależy od ministerstwa?
Być może w wielu prezydentach miast, wójtach, dyrektorach lub nauczycielach pojawia się dziś myśl:
„Cóż ja mogę zrobić? Przecież wszystko zależy od działań Ministerstwa Edukacji.”
Nie zgadzam się z takim przekonaniem. Doświadczenie nauczyło mnie, że rozwój szkoły, bez względu na jej podstawę prawną, w ogromnym stopniu zależy od dyrektora. Zakres kompetencji dyrektora oraz obowiązujące prawo oświatowe dają szerokie możliwości wdrażania rozwiązań odpowiadających współczesnym potrzebom . Obecne ministerialne dyrektorywy edukacyjne wydają się tylko wypełniać tę lukę. Potwierdza to również kanadyjski ekspert reform edukacyjnych Michael Fullan:
„Nie ma trwałej zmiany szkoły bez dyrektora, który sam staje się liderem zmiany.”
Dyrektor nie powinien być wyłącznie administratorem. Powinien być człowiekiem zdolnym dostrzegać przyszłość i budować szkołę odpowiadającą światu, który nadchodzi.
Gdy szkoła reaguje zamiast wyprzedzać
Z niepokojem obserwuję funkcjonowanie wielu szkół oraz postawy części dyrektorów. Zapracowanie. Biurokracja. Kontrole. Reformy. Presja rodziców. To wszystko jest codziennym ich doświadczeniem. Jednak równocześnie często pojawia się zamknięcie na pogłębioną obserwację świata oraz brak refleksji nad tym, jak odpowiadać na zmieniające się potrzeby uczniów. Szkoła zaczyna wtedy funkcjonować reaktywnie. Działa dopiero wtedy, gdy problem jest już widoczny. Tak dzieje się choćby w przypadku smartfonów. Najłatwiej jest wprowadzić całkowity zakaz. Pytanie brzmi jednak: Gdzie jest analiza problemu? Gdzie refleksja? Gdzie strategia kształtowania odpowiedzialnego korzystania z technologii? Zakaz jest prostszy od wychowania. A przecież rolą szkoły nie powinno być wyłącznie ograniczanie zagrożeń, lecz przygotowywanie do mądrego funkcjonowania w świecie.
Odpowiedzialność dyrektora
Kierunek rozwoju szkoły w ogromnym stopniu zależy od człowieka, który nią kieruje. Bez wizji dyrektora, nawet najlepsze reformy nie znajdą w szkole dobrego miejsca.
W tym kontekście warto przypomnieć słowa przypisywane Charlesowi Darwinowi:
„Nie przetrwają najsilniejsi ani najinteligentniejsi, lecz ci, którzy najlepiej potrafią przystosować się do zmian.”
Zmiany w każdej szkole zaczynają się od lidera. To ogromna odpowiedzialność, ponieważ bezpośrednio wpływa na życie młodych ludzi. Nie może być tak, że dyrektor przestaje zarządzać, nie ma wizji lub nie obserwuje zmieniającego się świata. Nie może oddawać kierunku szkoły nauczycielom czy rodzicom wyłącznie dla świętego spokoju. Tutaj chodzi przecież o dobro i bezpieczeństwo dzieci.
Szkoła jako antidotum na skutki współczesnych trendów
Rolą współczesnego dyrektora szkoły, a wraz z nim całego grona pedagogicznego, powinno być odnajdywanie i wdrażanie rozwiązań dydaktycznych oraz wychowawczych, które staną się odpowiedzią na niekorzystne skutki współczesnych trendów. Jeżeli świat coraz częściej odbiera młodym ludziom poczucie wartości, szkoła powinna pomagać im odkrywać talenty i budować wiarę we własne możliwości. Jeżeli rośnie indywidualizm i koncentracja na sobie, szkoła powinna rozwijać doświadczenie współpracy, solidarności i odpowiedzialności za innych. Jeżeli coraz więcej młodych ludzi doświadcza zagubienia i utraty sensu, szkoła powinna pomagać odnajdywać znaczenie wartości, wysiłku, relacji oraz osobistego rozwoju. Silny nacisk na rozwijanie talentów może przywracać młodym ludziom poczucie sprawczości i sensu. Powszechne zaangażowanie w wolontariat może przeciwdziałać postawom egocentrycznym. Z kolei kultura doceniania, zamiast koncentrowania się wyłącznie na ocenianiu, może budzić motywację nie tylko do nauki, ale również do życia. To nie są drobne zmiany organizacyjne. To decyzje wpływające na sposób, w jaki młody człowiek będzie patrzył na siebie i świat.
Ostrzeżenie sprzed niemal wieku
Choć powieść Nowy wspaniały świat brytyjskiego pisarza Aldous Huxley została opublikowana w 1932 roku, jej przesłanie pozostaje zaskakująco aktualne. Huxley pokazuje społeczeństwo przyszłości, w którym technologia, konsumpcja i system społeczny wyprzedziły refleksję nad człowiekiem, rodziną i wychowaniem. Dzieci nie rodzą się już w rodzinach, są produkowane. Szkoła nie wychowuje do myślenia, lecz do dostosowania się do systemu. Ludzie żyją w świecie wygody, rozrywki i natychmiastowej przyjemności, ale stopniowo tracą wolność, głębię relacji i zdolność zadawania pytań o sens życia.
Szczególnie mocno wybrzmiewa dialog między Dzikusem a Mustafą Mondem:
„Ja nie chcę wygody. Ja chcę Boga, poezji, prawdziwego niebezpieczeństwa, wolności, cnoty. Chcę grzechu.”
„Inaczej mówiąc – odpowiedział Mustafa Mond – domaga się pan prawa do bycia nieszczęśliwym.”
Ten fragment nie jest jedynie literacką prowokacją. To pytanie o kierunek współczesnej cywilizacji. I jednocześnie pytanie o kierunek współczesnej szkoły. Czy edukacja ma przygotowywać człowieka wyłącznie do sprawnego funkcjonowania w systemie? Czy raczej pomagać mu zachować zdolność myślenia, wolność, odpowiedzialność i głębię?
Dyrektor szkoły wobec przyszłości
Świat zawsze rządził się własnymi prawami. Dziś jednak jego dynamika stała się wyjątkowa szybka, nieprzewidywalna i często trudna do zrozumienia. To właśnie dlatego odpowiedzialność osób tworzących edukację staje się jeszcze większa. Szczególna odpowiedzialność spoczywa na dyrektorach szkół i nauczycielach. To oni współdecydują o tym, czy młody człowiek opuszczający szkołę będzie przygotowany do życia nie tylko zawodowego, ale również osobistego i społecznego.
Czy stanie się człowiekiem spokojnym, odpowiedzialnym i zdolnym budować dobre relacje? Czy będzie potrafił odnaleźć sens w świecie pełnym zmian? Czy zachowa odwagę myślenia i działania? To pytania ważniejsze niż rankingi, wyniki egzaminów czy chwilowe sukcesy.
Nie odwracajmy wzroku od świata
Nie powinniśmy odwracać wzroku od świata i zachodzących w nim przemian. Przeciwnie, potrzebujemy patrzeć głęboko. Rozumieć procesy, które kształtują współczesność. Mieć odwagę podejmować decyzje, które nie zawsze będą najłatwiejsze, ale okażą się potrzebne. Szkoła nie może istnieć obok świata. Musi być jego świadomą odpowiedzią. Bo od jakości tej odpowiedzi zależy coś znacznie ważniejszego niż funkcjonowanie instytucji. Zależy od niej życie młodych ludzi.
Więcej o zmianach w edukacji przeczytasz tutaj.
ks. Jerzy Babiak
Pedagog i wieloletni dyrektor szkół, zaangażowany w refleksję nad kulturą szkoły i wychowania. Zwolennik edukacji pogłębionej, która pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć sens, odpowiedzialność, spełnienie i miejsce w nagle zmieniającym się świecie. Twórca podcastu Wiarygodna Edukacja oraz autor i prowadzący audycję Trudne Sprawy w Radiu Rodzina we Wrocławiu. Twórca projektów solidarnościowych i inicjatyw misyjnych realizowanych w Afryce, Azji i na Syberii.


Widać, że masz swój styl.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.
To co najcenniejsze to nasze osobiste przemyślenia. Jednak nie byłoby ich bez doświadczenia, które też nie mniej cenne, a które dane mi było przeżywać. Dziękuję za słowo i obecność.